Thread Rating:
  • 2 Vote(s) - 3 Average
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Samobójstwa
Zawsze coś tam czujesz choćby przez chwilkę. Bo nie wierze że to ani trochę nie boli.
Reply
A dla mnie samobójstwo nie jest niczym nadzwyczajnym. Sam, w wieku 14 lat myślałem raz o tym, żeby się zabić, ciekawe, acz głupie uczucie. Jak dla mnie - ten, kto decyduje się na samobójstwo wie co robi. Jeśli ktoś wyśmiewa się z samobójców to tak, jakby wyśmiewał własne życie. "Ostateczność" piszecie - nie, to jest ucieczka od spraw, które nas przerastają. Na młodzież aktualnie jest położony spory nacisk na to, żeby być "fajnym". Każdy, kto był u psychologa [sic], nie u psychiatry jest wyśmiewany i mieszany z błotem (bo "słaby", bo "mięczak", bo "psychiczny"). Dlatego wiele młodych ludzi nie wybiera się do kogoś, kto może im pomóc, tylko woli śmierć. Ponadto przed napisaniem "frajer" trzeba się zastanowić nad motywami działania samobójców. Myślicie, że one są błahe? Myślicie, że ot tak rodzi się myśl "a, powieszę się". Nie. Do tego się dojrzewa, czasami miesiącami, latami. We mnie to dojrzewało grubo ponad kwartał, ale uznałem, że życie ma jednak jakiś sens. Teraz, z perspektywy paru lat wiem, że to była totalna głupota, ale nigdy samobójcy nie wyzwę. W dodatku szanuje innych zdanie i ich decyzje. Jeśli chcą umrzeć - droga wolna. Co do sposobów śmierci: chyba najmniej bolesną są środki nasenne lub przeciwbólowe + alkohol (ponoć głowa boli chwilę). Powieszenie, oczywiście jak zawiążesz dobry węzeł daje pewność przerwania głównego nerwu w ciele, więc nie czujesz bólu. A o broń wcale nie jest tak trudno jak piszecie, będąc na paru forach samobójców znalazłem osoby, które miały dostęp do broni. Tak jak mówię - wyzywanie kogoś, wyżywanie się, szkalowanie za to, że ktoś ma słabszą psychikę jest tak butne, jak stęchła kanapka - na moim przykładzie można zobaczyć tyle, że mam silną psychikę, serio. Ale te pięć lat temu po prostu coś pękło we mnie. No i stało się jak stało. Jeśli ktoś chce się zabić - róbcie co chcecie, ale życie jest naprawdę interesujące. Można poznać dziewczynę/chłopaka, to daję satysfakcję. Polecam również rozładowywać energię w sposób jakoś nieinwazyjny - biegać, pływać. Cięcie się żyletkami nie pomaga (to bzdury, że jak się potniesz to "czujesz jak złość odchodzi"). Jak chcesz widzieć krew to idź i kogoś pobij, albo pięściami wal w drzewo. Cięcie dla mnie zawsze było aktem pozerstwa, czymś, żeby się pokazać, pokazać inność i to, że jest się outsiderem, nonkonformistą. Natomiast jeśli ktoś naprawdę sobie chce w to wierzyć, niech wierzy. Wolne poglądy, wolny kraj, to nie moje życie. Ale polecam je szanować na tyle, na ile się da. Przez moje wybryki z lat dojrzewania mam problemu z lewym uchem, bo gdy "mdlałem" na zawołanie (kucasz przy ścianie, zatykasz nos, wciągasz powietrze 10 razy, wstajesz, próbujesz wydmuchać powietrze przez nos, lecisz jak kłoda) uderzyłem się w głowę no i wyszło to, co wyszło.Swoją drogą ból jest fajną sprawą, ale w słusznej idei: ktoś chce kogoś pobić? stań w obronie słabszego; ktoś chce Ci zgwałcić dziewczynę? Pobij go. Natomiast jeśli ktoś uważa, że bój może być oderwaniem się od rzeczywistości to jest w błędzie. Polecam wtedy boks, siłownie, pływanie, bieganie. Zmęczysz się podobnie, ale to będzie jeszcze na korzyść. Reasumując: jeśli ktokolwiek wyśmiewa się z samobójców, to, naprawdę, "żyle" (jak od wielu z nas, przecież oni nie wybrali takiej drogi, życie im się nie ułożyło, ale to temat na inną dyskusję; wiele sądzi, że są ponad to, a to może jest na odwrót?) są więcej warci od niego.
Reply
Ja nie wiem wgl. jak można z czegoś takiego się wyśmiewać.EMO- z tego co wiem, to ta subkultura ma satysfakcję ze sprawiania sobie bólu, w tym cięcia się- dla mnie to głupota, chęć zwrócenia na siebie uwagi, rozpaczliwe próby pokazania, że ma się problemy, czy coś. Myślę, że nie zawsze jest to przemyślana decyzja- czasami pewnie kieruje nimi chwila, chwila słabości... tak czy siak, samobójstwo jest dla mnie ucieczką od problemów, otaczającego nas świata, gdzie problemy ówczesnego życia za bardzo nas przytłaczają. Czasami rodzina, czy przyjaciele mogą zauważyć, że z kimś się coś dzieje, widać, że ma depresje, słabe nerwy, ale nie próbują mu pomóc, a potem się dziwią jak to się stało, przecież on zawsze był taki ułożony, nie miał żadnych problemów. Ludzie mają różne psychiki, nie każdy jest odporny na presje, nerwy czy stres. Nie powinno się w taki sposób uciekać od problemów, psycholog nie jest jakimś obciachem, on na prawdę może pomóc, ważne jest też , aby rozmawiać o swoich problemach z bliskimi, bo odbieranie sobie życia jest głupotą, bo to najcenniejsze co mamy.
Psy
Reply
„Życie, życie temat który się nie kończy. Wue to ten co z niego prawdę sączy, wie to ten który czuje ciężary i jakie by nie były on je wrzuca na bary” RPK-Na bary

Ta piosenka , ten fragment pokazuje , że ciężary w życiu to prawda o nim. Że życie bez nich nie istnieje.

Dzisiaj na religii też mieliśmy podobny temat, że Pan Jezus też dźwigał problemy (krzyż) w swoim życiu i mimo upadków On się podnosił. Wiedział że trzeba iść dalej, nie poddawać się. A na końcu jego drogi zastała go śmierć. To piękny „obraz” ludzkiego życia. Ludzie mieżą się z problemami a gdy przychodzi czas umierają . Albo są za słabi i upadają pod tym wszystkim i już nie wstają bo im się nie chce.

AtEDIT literówka
Reply
Mam pytanie co do Twoich przeżyć.. Na pierwszej stronie piszesz że żałujesz, że Cię odratowali, po czym kilka stron później stwierdzasz, że dobrze, że jednak żyjesz.. To w końcu jak?

Drugie pytanie mam co do Twojej ciężkiej sytuacji. Nie chcę się zanadto wtrącać w Twoje życie, bo to nie moja sprawa, ale nie szkoda Ci było wydawać 150 zł na outfit?
Reply
"Cięcie dla mnie zawsze było aktem pozerstwa, czymś, żeby się pokazać, pokazać inność i to, że jest się outsiderem, nonkonformistą. " To raczej objaw idiotyzmu a nie nonkonformizmu który jest cechą pozytywną q.q

"(bo "słaby", bo "mięczak", bo "psychiczny")." No tak by wychodziło sorry ale jeśli ktoś, zamiast z problemem walczyć, postanawia się zabić to nie jest to raczej objaw odwagi, równowagi psychicznej czy siły, a jeśli ktoś uważa, że jest no to gratuluje podejścia.

"Myślicie, że one są błahe? Myślicie, że ot tak rodzi się myśl "a, powieszę się". Nie. Do tego się dojrzewa, czasami miesiącami, latami. " Nie są błahe dorośli przeważnie mają poważniejsze problemy niż dzieci ale są one do rozwiązania, miło tak się powiesić, bo nie daje rady i zostawić dzieci na pastwę losu.
Dojrzewa ? przepraszam ale to słowo chyba jest nie na miejscu. Tu można się właśnie "poddać". Niestety ale w samobójstwie nie ma nic dojrzałego.

Mam przyjaciela którego matka przez 5 lat miewała myśli samobójcze, próbowała zabić jego i jego siostrę, sam myśli samobójcze jaki 13-16 letnie dziecko też miałem, ale wynikały one pod wpływem chwilowego "czegoś" które po dojściu do stanu równowagi psychicznej wydawało się nie mądre, nie raz pomagał mi przy tym ojciec, brat czy znajomi. Nie wypowiadam się jako człowiek któremu w życiu lekko, bo raczej mam w nim dość pod górkę tylko widzę, że nie którzy nie potrafią znieść osób które sobie radzą. O tym jakie inne sytuacja mnie otaczały mógłbym pisać i pisać ale nie o to tu chodzi.

Jedyny rodzaj samobójstwa dopuszczam to te które są popełniane z przyczyn dobra innych osób. (Kiedyś była akcja, że w sąsiednim bloku facet się powiesił wcześniej wydziedziczył całą rodzinę tak, że nikt nie mógł przejąć po nim długów. Tu nie potrafię się ustosunkować, pozytywnie czy negatywnie. Złożoność problemu po prostu)

Ale jak ktoś zabija się, bo rzuciła mnie dziewczyna, czuje się nie akceptowany, czuje się inny, nie jestem kochany i tak daleeej to dla mnie nie jest czymś co powinniśmy usprawiedliwiać bo coś takie zachowania powinno się tępić! Ktoś może powiedzieć z jakiej racji ja mam mówić co jest słuszne a co nie, ale ja patrze na to bardziej perspektywy otoczenia jednostki. Dodatkowo tępienie takich zachowań pozwoli takim osobą doświadczyć kiedyś piękna w swoim życiu, ciężko spotkać osobę w starszym wieku która nie miała by jakiś przyjemnych wspomnień. Nie dawajmy tym ludziom przyzwolenia na czyn samobójstwa a pomóżmy rozwiązać powód. Pisanie jakoby zabicie się było bohaterskie, i inne śmieszne argumenty które tu w tym temacie wyczytałem jest owym przyzwoleniem.
Reply
Brick 
Ostatnio coraz częściej myslę o popełnieniu samobójstwa... Niestety, nie wiem już mam nieszczęśliwe życie i nie chcę już dalej po prostu żyć..
Reply
Samobójstwo, bo? Jakiś powód? ;|
Reply
Tak mam ich aż za dużo, ciekawe jak tam jest...
Reply
Jeśli wierzysz, że coś tam jest to popełniając samobójstwo nie będzie tam fajnie.

//
tzn zależy w co wierzysz
Reply


Forum Jump:


Users browsing this thread: 1 Guest(s)